Doping w lekkoatletyce

Lekkoatletyka nie bez powodu uważana jest za “królową sportu”. To najstarsza dyscyplina na świecie. Uprawiają ją wszędzie – bez względu, czy to Europa, Ameryka Południowa, Afryka, czy inne zakątki kuli ziemskiej. Lekkoatletyka to rywalizacja oparta przede wszystkim na biegach, skokach oraz rzutach. Jest dyscypliną olimpijską od 1896 roku.

Już Starożytni Grecy podczas swoich igrzysk konkurowali w rzucie dyskiem, biegach na krótkim dystansie, czy skoku w dal z miejsca. W pradawnych czasach nie słyszano o dopingu. Wraz ze zdecydowanie późniejszym rozwojem i globalizacją dyscypliny zaczęły pojawiać się też wpadki dopingowe, które istnieją niestety po dzień dzisiejszy.

Jak działa doping w lekkoatletyce? 

Stosowanie środków niedozwolonych w zawodach lekkoatletycznych można z pewnością nazwać “dopingiem wydolnościowym”. Ma on na celu podnieść wydolność fizyczną organizmu. Coraz częściej spotyka się także z dopingiem, który podnosi również wydolność psychiczną. Zwalczaniem dopingu zajmuje się Światowa Agencja Antydopingowa – w skrócie WADA.

Wśród najpopularniejszych środków dopingowych w lekkiej atletyce znaleźć można środki anaboliczne, hormony i substancje pokrewne, modulatory hormonów, diuretyki, stymulanty, metody zwiększające transfer tlenu, czy jedno z najnowszych odkryć “nauki” – doping genetyczny.

Najczęściej stosowaną metodą dopingu jest doping farmakologiczny. Z jednej strony jest on najłatwiejszy do zastosowania, a z drugiej istnieje bardzo duże ryzyko wykrycia środków niedozwolonych w organizmie.

 

W zależności od dyscypliny stosowane są różne środki dopingujące. Pierwszym przykładem są sterydy anaboliczne, które zwiększają masę mięśniową organizmu. Zawodnicy często wpadali na podwyższaniu naturalnego poziomu EPO, poprzez stosowanie hormonu Erytropoetyny. Bardzo popularne na liście zakazanych środków są także wszelkiego rodzaju stymulanty. Potrafią one czasowo zwiększyć wydolność organizmu.

Doping stosowany jest właśnie w dużej mierze, by zwiększyć naturalną wydolność organizmu. Niektórzy wybierają środki zakazane, zamiast godzin ciężkich treningów. Efekty może i są, ale tylko krótkotrwałe i przynoszą później opłakane w konsekwencjach skutki dla zdrowia. Sportowcy w zależności od dyscypliny chcą poprzez oszustwo zwiększyć swoją siłę (masę mięśniową), szybkość, koncentrację, czy psychikę.

Najwięksi dopingowicze w historii lekkoatletyki 

Merlene Ottey to niewątpliwie jedna, z najbardziej utytułowanych lekkoatletów. Zdobyła aż dziewięć medali Igrzysk Olimpijskich w sprincie – choć nigdy złotego. Ponadto Jamajka wywalczyła aż 14 krążków na mistrzostwach świata, w tym trzy złote medale. W 1999 roku wpadła na dopingu. Wykazano, że stosowała nandrolon. Śledztwo do dziś budzi sporo kontrowersji, bowiem Ottey wróciła do uprawiania zawodowego sportu po roku. W trakcie badania jej próbek wykryto bowiem w laboratorium pewne nieprawidłowości.

Marion Jones zrobiła prawdziwe show na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney. Amerykanka zdobyła na australijskiej ziemi aż pięć medali! Złożyły się na to dwa złote krążki oraz dwa brązowe – wszystkie wywalczone w konkurencjach biegowych. Jones była zdyskwalifikowana na dwa lata w związku z aferą wykrytą w kalifornijskim laboratorium BALCO. Amerykance udowodniono stosowanie hormonu EPO oraz sterydów.

Ben Johnson to kolejny, z przedstawicieli amerykańskiej lekkoatletyki. Rewelacyjny sprinter w biegach na 60 oraz 100 metrów także wpadł na dopingu. Złapany został po Igrzyskach Olimpijskich w Seulu w roku 1988 roku. Zawieszono go na cztery lata. Przerwa jednak nie pomogła, gdyż Johnson po powrocie na bieżnie kolejny raz został złapany i tym razem doczekał się dożywotniej dyskwalifikacji. Do jego największych sukcesów należy dwukrotny brąz olimpijski. Jego najlepszy czas na 100 metrów – 9,79, który był rekordem świata, w związku z aferą dopingową został anulowany.